www.nowawies.pl

:: Ania z Zielonego Wzgórza
Wiadomość dodana przez: Arek (2013-11-30 09:46:24)

23 października klasy IV – VI  pod opieką wychowawców wybrały się do teatru „Palladium” na przedstawienie pt. „Ania z Zielonego Wzgórza” w reżyserii Jerzego Batyckiego.
Będąc świeżo po lekturze, która wywarła na mnie ogromne wrażenie, opuszczałam  teatr z  uczuciem niedosytu i rozczarowania. Niecierpliwie oczekiwałam na spotkanie z Anią – rudowłosą 11 letnią dziewczynką - inteligentną, wrażliwą i delikatną a jednocześnie żywiołową i spontaniczną. Bardzo zawiodła mnie już charakteryzacja głównej bohaterki -  piegi narysowane czarnym flamastrem, zbyt intensywnie kolorowe peruki…

Ania wyglądała  komiksowo, wręcz śmiesznie. Charakteryzatorzy powinni liczyć się z tym, że dzieci w naszym wieku  są już bardzo  wymagającymi widzami! W takiej stylizacji dobrze wyglądałaby Pippi… Myślę też, że główną rolę  powinna zagrać jedenastoletnia dziewczynka a nie dwudziesto-paro-letnia kobieta. Na pewno dużo bardziej „prawdziwie” pokazałaby emocje i zachowanie rówieśniczki.

Bardzo podobała mi się natomiast postać Maryli Cuthbert – grana przez panią Halinę Pasekową. Dokładnie tak wyobrażałam sobie Marylę, począwszy od wyglądu  po  sposób mówienia i wykonywanie najdrobniejszych gestów. Aktorka wspaniale pokazała przemianę jaka zachodziła  w Maryli, w trakcie lat mieszkania z Anią– od osoby oschłej i surowej do coraz bardziej wyrozumiałej i pełnej ciepła.

Pomimo iż wszystkie najważniejsze wątki powieści zostały pokazane – począwszy od pojawienia się Ani na Zielonym Wzgórzu aż do zdania przez nią egzaminu na studia, brakowało mi  scen rozgrywających  się poza domem Cuthbertów. Ania wpadała co prawda do domu i relacjonowała swoje przygody, to jednak miło byłoby zobaczyć scenę, w której rozbija swoją tabliczkę na głowie Gilberta… Albo – moją ulubioną - w której Gilbert ratuje Anię, płynącą w łódce porwaną przez nurt rzeki.

Brakowało mi bardzo wyrazistej roli Gilberta, pojawił się on tylko w jednej z końcowych scen, w której wziął Anię za rękę, aby po sekundzie zniknąć na zawsze za kurtyną…  

Zosia Zaprzał




adres tej wiadomości: www.nowawies.pl/news.php?id=2568